Siadaj pan, panie Nowak – o formach (nie zawsze) grzecznościowych w języku polskim. Słowa, których używamy na co dzień mają niezwykłą moc. Nie tylko przekazują informacje, ale również wyrażają nasze emocje, nastroje czy stosunek do rozmówcy. Mogą tworzyć nowe światy (jak słowa przysięgi małżeńskiej), ale też burzyć Książka Facet jak młody bóg autorstwa Oleszczuk Tadeusz, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie 30,60 zł. Przeczytaj recenzję Facet jak młody bóg. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze! Bozie czyli jak wygląda Bóg? (E-book) Historia cen ? Oponowicz Karolina, format PDF, rok wydania 2016, wydawnictwo: Agora. 4,5 5 0 1 głos Napisz opinię. Cena od: 23,54 zł. Gdzie kupić? Z wysyłką od 35,53 zł. Dostępny. Informacje o Oponowicz Bozie czyli jak wygląda Bóg - 6834162240 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2019-03-20 - cena 28,04 zł Jak tak naprawdę wygląda Pan Bóg? Jezus objawił się ludziom pod postacią ludzką i tak go sobie wyobrażamy, jako syna cieśli, duch świety objawia się jako gołąbek, a jak wygląda sam pan bóg, tak bardzo chciałbym go zobaczyć, pomóżcie. PS. Wszyscy jesteśmy synami bozymi. Poproszono 511 amerykańskich chrześcijan, aby wybrali "boskie rysy" z setek par twarzy. (University of North Carolina) Bóg ma twarz młodzieńca o nieco kobiecych rysach. Przynajmniej taki obraz Boga mają amerykańscy chrześcijanie, którzy wzięli udział w eksperymencie psychologów z University of North Carolina w Chapel Hill, informuje MngEBP. Kołodziej, Beata, Nowicki, Artur Il., Edycja Świętego Pawła Bóg, Bóg wydawnictwa popularne, Literatura dziecięca polska 20 w., Publikacje dla dzieci opis MARC21 Tytuł Jak wygląda Pan Bóg? Miejsce wydania Częstochowa : Wydawnictwo Edycja Świętego Pawła, Bóg wydawnictwa popularne Literatura dziecięca polska 20 w. 245 %a Jak wygląda Pan Bóg? / 260 %a Częstochowa : %b Edycja Świętego Pawła, %c cop. 2001. 300 %a [16] s. : %b il. kolor. ;%b il. kolor. ;%b il. kolor. ; %c 15 cm. 650 %a Bóg %v wydawnictwa popularne 650 %a Literatura dziecięca polska %y 20 w. 655 %a Publikacje dla dzieci 700 %a Nowicki, Artur %e Il. 710 %a Edycja Świętego Pawła Dostępne egzemplarze Numer inwentarzowy: 19969 Sygnatura: I/N Status: Do wypożyczenia Najczęściej wypożyczane Dodano do listy egzemplarz: Pytanie Odpowiedź Bóg jest duchem (Ew. Jana więc jego wygląd nie jest czymś co potrafimy opisać. 2 Księga Mojżeszowa mówi nam, „Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu.” Jako grzeszni ludzie, nie jesteśmy zdolni oglądać Bożego oblicza w całej pełni. Jego wygląd jest całkowicie niewyobrażalny i zbyt wspaniały, by grzeszny człowiek mógł oglądać jego chwałę i przeżyć. Biblia opisuje wiele okazji podczas których Bóg objawiał się ludziom. Przykłady te jednak nie powinny być odbierane jako dokładny opis tego jaki jest Bóg, lecz raczej wskazuje na sposób w jaki Bóg objawia się nam, abyśmy mogli to pojąć. To jak wygląda Bóg wykracza poza naszą zdolność rozumowania i poznania. Bóg daje nam pewien wgląd w to jak wygląda ucząc nas prawd o sobie samym, a niekoniecznie dlatego byśmy mieli w swoich umysłach jakiś konkretny jego obraz. Dwa fragmenty w niesamowity sposób opisują Boży wygląd- Księga Ezechiela oraz Księga Objawienia Księga Ezechiela mówi, „A nad sklepieniem, nad ich głowami, było coś z wyglądu jakby kamień szafirowy w kształcie tronu; a nad tym, co wyglądało na tron, u góry nad nim było coś z wyglądu podobnego do człowieka. A wyżej ponad tym, co wyglądało na jego biodra, widziałem jakby błysk polerowanego kruszcu, z wyglądu jak ogień wewnątrz niego, a w dół od tego, co wyglądało na jego biodra, widziałem coś, co wyglądało na ogień i wokoło niego blask. Jak wygląda tęcza, która pojawia się na obłoku, gdy pada deszcz, tak wyglądał wokoło blask tego, co pojawiło się jako chwała Pana; gdy ją ujrzałem, upadłem na twarz. I usłyszałem głos tego, który przemówił. Księga Objawienia ogłasza, „Głowa zaś jego i włosy były lśniące jak śnieżnobiała wełna, a oczy jego jak płomień ognisty. A nogi jego podobne do mosiądzu w piecu rozżarzonego, głos zaś jego jakby szum wielu wód. W prawej dłoni swojej trzymał siedem gwiazd, a z ust jego wychodzi obosieczny ostry miecz, a oblicze jego jaśniało jak słońce w pełnym swoim blasku.” Fragmenty te przedstawiają próby Ezechiela i Jana opisu wyglądu Boga. Musieli oni korzystać z symbolicznego/obrazowego języka aby opisać coś słowami, czego w ludzkim języku po prostu nie ma; np. „co wyglądało na”, „pojawiło się jako „podobne do” itp. Wiemy, że gdy pojawimy się w niebie „ujrzymy go takim, jaki jest” (1 Jana Nie będzie już grzechu, dlatego będziemy mogli przebywać w Bożej chwale w pełni. English Powrót na polską stronę główną Jak wygląda Bóg? Wygląda na to, że to jest poszukiwanie, które nie jest poszukiwaniem. I działanie, które nie jest działaniem. Jak więc działa Pan Bóg? W książce „Tomasz z Akwinu – mistrz duchowy” znalazłem fragment, który potwierdził moje intuicje. Zawsze się cieszę, kiedy nagle widzę, że odkrywam coś, co inni już powiedzieli. A Tomasz z Akwinu to brat w tym samym zakonie, więc tym bardziej ucieszyło mnie to, co powiedział: że Pan Bóg działa przez promieniowanie dobrocią. Czyli to jakoś jest związane z inspirowaniem. Ojciec Torrell kontynuuje ten wątek – używa takiego łacińskiego słowa gustatio – gustacja (stąd nasza degustacja), kosztowanie dobroci Boga, poznawanie dobroci smaku łagodności Boga. Powołuje się na pewnego Hieroteusza (to był pewnie jakiś ojciec pustyni), który się nauczył – jak mówiono o nim – boskich spraw przez ich współodczuwanie. Kup książkę na stronie Wydawnictwa W drodze Dla mnie ważniejszy jest ten wątek inspiracji, promieniowania dobroci. Ponieważ my przez to, że jesteśmy stworzeni na obraz, mamy w sobie, w naszą naturę wpisane naturalne przyciąganie do Boga. Mówiłem już, że ten obraz, ten witraż ma też zdolność odwracania się albo zwracania do słońca – to my właśnie przez to, że jesteśmy na obraz i podobieństwo Boże, mamy taką zdolność szukania słońca, tak trochę jakbyśmy byli radarem, czyli że szukamy cały czas Pana Boga i to jest w nas, nawet jeśli my tego nie wiemy. Kiedy szukamy dobra, piękna, prawdy, miłości, to tak naprawdę szukamy Pana Boga i właśnie On oddziałuje przez inspirowanie. Dlaczego to jest dla mnie ważne? Bo jakiś czas temu jeden z moich braci się rozpędził na kazaniu i mówi, że Pan Bóg nam robi to, Pan Bóg nam robi tamto, krzyżuje nasze drogi – no zwłaszcza to krzyżowanie dróg – rozwala konstrukcje, zmienia nasze plany… Ja tak go słucham i już od razu jestem w dialogu. Mam w sobie protest song, który brzmi, że Pan Bóg nam nic nie robi, Pan Bóg nam nic nie robi. I wydaje mi się, że Pan Bóg działa przede wszystkim w taki sposób, że cierpliwie czeka. Jest taki piękny fragment w książce Romano Guardiniego „Wyznanie wiary”, który dla mnie jest jak balsam dla duszy: „Miłość Boga nie chce mieć szybko tego, co może urzeczywistnić się jedynie w długim czasie. Pozwala na zabawę, cieszy się z rozkwitania i marnotrawstwa. Dopuszcza to, co zbędne i z pozoru głupie. Zostawia czas na niepewność, zwlekanie i niezdecydowanie. Nie interweniuje, gdy to, co żywe, znajduje się w zawieszeniu i uwikła się w problemy, lecz czeka, aż znowu się uwolni i odnajdzie właściwy kierunek”. Ten tekst jest bardzo mocno związany z osobistym doświadczeniem Guardiniego, który napisał też książkę „O sensie melancholii”. Dzisiaj melancholię nazywamy depresją. Odwołując się do Kierkegaarda, mówi, że to jest takie doświadczenie, jakby się człowiek zagubił w ogromnym, ciemnym lesie i nagle znajduje się na małej polance, tam jest skrawek światła. Ale ta polanka nie jest celem, wiadomo, że trzeba iść dalej. Tyle że problem polega na tym, że z tej polanki prowadzi nieskończona liczba dróg. Człowiek się rozgląda i tu można, można tu, można tu – wszędzie można pójść, nie wiadomo tylko, która z tych dróg jest właściwa. W związku z tym to cierpienie niewiadomej i niepewności jest tak duże, że niemal paraliżuje, że właściwie też jest ciemność. Ciemność jest spotęgowana ciemnością lasu i dlatego jest tak dojmująca, że człowiek się nie rusza i zostaje, nie idzie dalej. Wydaje mi się, że ten obraz dotyczy tego niezdecydowania, zwlekania, niepewności, ponieważ Guardini odwołuje się do tego, czego sam doświadczył. Fascynujące w jego życiu jest to, że znalazł sposób na radzenie sobie z tym niezdecydowaniem, z tym cierpieniem – to była twórczość, bo on jednak próbował pisać cały czas, próbował tworzyć, próbował nauczać. Kiedy czytam słowa Guardiniego, czuję, że są one przetrawione osobistym doświadczeniem i spotkaniem z Panem Bogiem, który właśnie jest tą łagodnością, który szanuje doświadczenie człowieka, ale równocześnie daje możliwość ruszenia z tej polanki, chociaż cały czas ta niepewność zostaje. Po Guardinim szukałem dalej tekstów dotyczących tego, w jaki sposób Pan Bóg działa. Sięgnąłem po Ewangelię, którą znamy, to jest Ewangelia Miłosierdzia albo Syna marnotrawnego (bardzo różnie jest nazywana). Pod wpływem Guardiniego nagle zadziwiło mnie w tej Ewangelii, że ojciec nie interweniuje, że pozwala synowi odejść, daje mu tę połowę majątku, a sam za nim nie biegnie. Nigdy wcześniej tego nie widziałem. Ale Guardini pisze, że „Nie interweniuje, gdy to, co żywe, znajduje się w zawieszeniu i uwikła się w problemy, lecz czeka”. Szukałem dalej. I nagle zobaczyłem, że ta przypowieść o miłosierdziu jest w ciągu innych przypowieści, ona jest trzecia w kolejności. Pierwsza u Łukasza jest owca, która się zagubiła, no i ten, który jest pasterzem, rusza na jej poszukiwanie. Druga przypowieść to drachma. Niewiasta, która zgubiła jedną drachmę, szuka, znajduje drachmę, a potem zaprasza znajome i sąsiadki, żeby się cieszyły razem z nią, bo odnalazła drachmę. Te przypowieści są w kontekście problemów, jakie mają faryzeusze i uczeni w piśmie z przyjmowaniem grzeszników, jadaniem razem z celnikami. I teraz ten kontrast między dwiema pierwszymi przypowieściami a tą o miłosierdziu, gdzie wydaje się, że nie ma interwencji ojca, wyznacza chyba horyzont myślenia o tym, jak Pan Bóg działa. Bo wygląda na to, że to jest takie poszukiwanie, które nie jest poszukiwaniem. Takie działanie, które nie jest działaniem. Właśnie dlatego się ucieszyłem, znajdując u św. Tomasza z Akwinu słowo o inspirowaniu, o przyciąganiu dobrocią, o oddziaływaniu w taki sposób. Zastanawiałem się, w jaki sposób w takim razie ten ojciec nie interweniując, nie goniąc za synem, nie idąc w te miejsca, gdzie on się zagubił, jednak na niego oddziałuje, jak go szuka, chociaż go nie szuka. Mam taką intuicję, że na syna oddziałują rysy podobieństwa do ojca. Właśnie tutaj jesteśmy wewnątrz tego sformułowania „na obraz i podobieństwo”. Przypomina mi się wizyta u sióstr benedyktynek w Staniątkach. Jest tam przepiękna ikona Matki Bożej Bolesnej Staniąteckiej. I kiedy tak patrzyłem na tę ikonę i patrzyłem na siostry, zacząłem się zastanawiać, jak to jest, że one wszystkie są do niej podobne? To niemożliwe. Przecież one mają twarze tej Matki Boskiej Staniąteckiej. Człowiek się upodabnia do ikony, przed którą się modli. Przedziwne. Podobnie jest z dziećmi, które upodabniają się swoim zachowaniem do rodziców. Jeżeli tak jest w naszych doświadczeniach, że my się upodabniamy w przyjaźni, w relacji, to w tej przypowieści – a sięgnąłem po nią dlatego, że skoro Jezus opowiada o Ojcu Miłosierdzia, to opowiada o swoim Ojcu – musi być dokładnie to samo, że ten syn, który prosi o połowę majątku, wcześniej przeżył wiele lat z ojcem, czyli jest do niego podobny. Musi mieć jego ruchy, gesty, mimikę twarzy, jego sposób myślenia i wszystko. Nagle do mnie dotarło, że to, iż on prosi o majątek, o tę połowę majątku, to tak naprawdę jest już rys podobieństwa, bo on wie, że dostanie. To jest pewna odwaga, że on przychodzi. Oczywiście Henri Nouwen w swojej książce „Powrót syna marnotrawnego” (taka też jest klasyczna linia interpretacyjna) mówi, że prosić o połowę majątku przed śmiercią ojca, to znaczy, życzyć mu śmierci. No już, zrealizuj swój testament! Bo ta połowa na mnie przypada. I pewnie tak, natomiast tutaj mnie bardziej zaskoczyło właśnie to, że ten syn, nawet jeżeli jest tak, ma odwagę i on wie, że dostanie. To jest niesamowite – on wie, że dostanie. Widać to zwłaszcza w kontraście z tym drugim, z tym starszym, który mówi: „Ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi” (Łk 15,29). To jest zadziwiające i potem oczywiście usłyszy: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy” (Łk 15,31). I teraz w kontraście z tym błogosławieństwem, które otrzymuje starszy, dotyczącym jego problemów, widać, że ten młodszy się domyślił przez podobieństwo, że może poprosić i że dostanie, że może przyjść. Czyli że on jest jakoś odważny. Tym, co mnie zaskakuje w tej Ewangelii, którą nazywam Ewangelią o ojcu marnotrawnym – jest to, że ojciec jest rozrzutny, ojciec jest hojny. Jeżeli to jest obraz Boga, to ojciec wie, że ten syn to zmarnuje, a mimo to mu daje. A nawet jeżeli to nie jest obraz wszechwiedzy Bożej, to możemy powiedzieć, że Bóg podejmuje ryzyko zmarnowania, czyli obdarza zaufaniem na wyrost. Chociaż w perspektywie przytoczonego wyżej cytatu z Guardiniego wydaje mi się, że tu jest dla nas ważne to, że miłość Boga „pozwala na marnotrawstwo, pozwala na zabawę, cieszy się z rozkwitania, dopuszcza to, co zbędne i z pozoru głupie”. Syn nie dlatego prosił o tę połowę majątku, żeby ją zmarnować. W momencie, kiedy przyszedł – prawdopodobnie dopowiadając do tej przypowieści, a po to są przypowieści, żebyśmy dopowiadali, czyli się w nich odnajdywali – pewnie miał szlachetne zamiary. Chciał dobrze, chciał zbudować, chciał mieć swoje życie. Nie przyszedł po to, żeby przepuścić majątek z nierządnicami. Potem oczywiście jest konsekwencja, ale na początku jest zupełnie co innego. Przypominają mi się znów nasze Konstytucje dominikańskie, gdzie jest mowa o tym, że brata po formacji uważa się za dojrzałego. Powtórzę na swoim przykładzie. Pamiętam siebie na początku i wiem, że tej dojrzałości nadal nie ma, ale wtedy jeszcze mniej było, w związku z tym wydaje mi się, że ten zapis jest powtórzeniem właśnie tej rozrzutności. Rozrzutny ojciec to znaczy hojnie obdarzający zaufaniem, nad wyraz, nad miarę. I dlatego kiedy myślę o tej Ewangelii, o sposobie działania Pana Boga, to trawestuję słowa użyte przez Faustynę, którymi ona się modliła do Jezusa: „Jezu, ufam Tobie”, i słyszę, jak Ojciec mówi: „Wojciechu, ufam tobie”, a więc przekazuje mi połowę majątku. Tak samo zrobił zakon, który obdarzając mnie zaufaniem, dając funkcje, kiedy byłem bardzo młodym człowiekiem, tak naprawdę ryzykował – mogłem to zmarnować, mogłem się pomylić, mogłem się rozsypać. Przecież kiedy dostajemy władzę przyjmowania spowiedzi, to często mamy dwadzieścia pięć, dwadzieścia sześć lat. Naprawdę człowiek jest młody. Podobnie gdy młodzi ludzie zostają rodzicami – jakim zaufaniem obdarza nas Pan Bóg. Jakby nie ma tego czekania na to, żeby człowiek wreszcie był gotowy. Jest ogromne obdarzenie zaufaniem i przyjęcie ryzyka, że może to być zmarnowane. I teraz to, co jest ciekawe w tej Ewangelii, że nawet jeżeli będzie to zmarnowane, no to co? No to nic. Nic się nie stanie. Właśnie na tym polega hojność ojca. I to jest przedziwne. Kiedy tak patrzę na ten gest zaufania, nazywam tę Ewangelię bar micwa. Wiemy, że w Izraelu bar micwa to jest ten moment, kiedy syn jest przyjmowany przez ojca jako dorosły, chociaż nie jest dorosły. Mówi się czasami, że dwunastoletni Jezus, który został w świątyni, został u Ojca i że to była Jego bar micwa. To zawsze jest gest zaufania, zawsze jest nad wyraz, nad miarę, że ja przyjmuję cię jako dorosłego, mimo iż wiem, że ty nie jesteś dorosły, że ty jesteś niedojrzały. Dlatego ja tutaj bardziej mówiłem o dojrzałej niedojrzałości, to znaczy, że ze strony Ojca jest przyjęcie mojej niedojrzałości, ale w taki sposób, że On mi ufa. I to powoduje, że ja się staję dojrzałym człowiekiem, że tak naprawdę najbardziej oddziałuje na mnie to, że zostałem obdarzony zaufaniem. Przecież gdy mnie ktoś obdarza zaufaniem, ryzykuje, daje mi wolność, to właściwie najbardziej mnie stwarza. Dlatego tak się zadziwiam nad tą Ewangelią, ale też rozumiem, dlaczego ojciec nie musi biec za synem. Bo on wie, że syn jest do niego podobny. Ojciec André Louf w książce „Pokora i posłuszeństwo” mówi o tym, jak to św. Augustyn odnajduje przestrzenie Bożej obecności w człowieku, czyli trochę inaczej tłumaczy ten obraz i podobieństwo: gdzie jest Bóg Ojciec w człowieku, gdzie jest Syn Boży, gdzie jest Duch Święty. Ja mówię o przestrzeni Ich działania w nas. I Augustyn mówi: najprościej jest powiedzieć Duch Święty, bo to jest miłość. Miłość, czyli nasza zdolność do kochania, do przyjaźni. Syn Boży to też jest dość proste, bo mamy Słowo. Czyli to, że mówimy, że dialogujemy, że się rozumiemy, że się uczymy, że mamy inteligencję, że mamy zdolność modlitwy, że mamy zdolność twórczości – to wszystko jest przestrzeń Syna Bożego, czyli Słowa. Natomiast Ojciec to jest pamięć, czyli tożsamość, pamięć i tożsamość. To bardzo pięknie widać w tej Ewangelii, że kiedy syn wszystko stracił, to się zastanowił i sobie przypomniał – ilu najemników w domu mego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. I to jest ta przestrzeń Ojca – syn sobie przypomniał, że ma dom. Czyli w tym momencie wróciło do niego, kim jest, że może być z powrotem w domu ojca. Kiedy się zastanowił, zadziałały te rysy podobieństwa w całej pełni – jestem do ciebie podobny, to znaczy, że mogę wrócić. Że mam gdzie przyjść, że wiem, że ty mnie nie wyrzucisz. Oczywiście wiadomo, że syn sobie potem wykombinował na swój własny sposób tę wizję powrotu, ale to znamy, chcę natomiast podkreślić to, co jest piękne też w tej Ewangelii: ojciec oddziałuje czekaniem. Czyli że tak jakby cały czas przez to czekanie przemawia do syna: „Wojciechu, ufam tobie”. Wydaje mi się, że to jest głos Ducha Świętego w naszym sercu, że ten głos dodaje nam otuchy: jesteś podobny, czyli masz możliwość zastanowienia się, masz możliwość powrotu, masz możliwość nawrócenia, masz możliwość stanięcia na własnych nogach. To nie jest obojętne czekanie. To jedyna Ewangelia, gdzie Bóg biegnie, bo jest powiedziane, że wybiegł naprzeciwko powracającego. Tu chciałbym zwrócić uwagę, że niekiedy wizje artystyczne nie wyczerpują całości zagadnienia. Przepiękne dzieło Rembrandta Powrót syna marnotrawnego jest wizją artysty. Ale ten ojciec nie jest w stanie biegać, jest starszym człowiekiem. Henri Nouwen tłumaczy piękno tego obrazu – jedna ręka kobieca, jedna męska, jest to przytulenie, przyciśnięcie, ale jak patrzę na tego ojca, to nijak nie potrafię sobie wyobrazić, że on wybiegł. Chyba że to było wybiegnięcie duchowe. Ale w Ewangelii powiedziane jest, że wybiegł, no więc jednak wyobrażam sobie trochę młodszego ojca. Nie znaczy to, że przekreślam Rembrandta, tylko pokazuję, że wizje artystyczne są komplementarne. Ten artysta zobaczył tyle, ale nie wyczerpał wszystkiego. Ojciec nie czekał biernie, ale wybiegł, a jak zobaczył syna, to rzucił mu się na szyję i ucałował go. To zachowanie ojca pozwala wejść w jego przeżycia – to nie jest obojętność, ojciec nie jest obojętny, że sobie siedzi i jest mu wszystko jedno, co się z tobą dzieje, zgubiłeś się czy nie. Czyli ja cierpię, bo „cierpliwe czekanie” bierze się od słowa „cierpienie”. Cierpliwość dlatego jest upodabniająca do Boga Ojca i do Syna Bożego, że ten, kto jest cierpliwy, cierpi. Bo cierpliwie czekać, to tak naprawdę znaczy krwawić gdzieś wewnątrz albo wręcz gdzieś dosłownie. W pewnym momencie życia człowiek – tak jak młode drzewo potrzebuje wsparcia w postaci kijka – musi się wspierać, bo to jest początek drogi. Ale nadejdzie taki dzień, że ten pomocny kijek zostanie wyciągnięty. Ten moment wyciągnięcia kijka przez Pana Boga, że On się jakby wycofuje, przestaje nas podpierać, rzeczywiście może być czasem przeżywany w taki sposób, że drogi nam krzyżuje. Ale tak naprawdę to nie jest krzyżowanie dróg, tylko gest zaufania, czyli bar micwa. Fragment książki Wojciecha Prusa OP „Dojrzała niedojrzałość”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa „W drodze”. Lead i skróty od redakcji 22 sierpnia 2017, 8:45 Wydawnictwo polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego. 4 marca 2022 OjciecPo raz kolejny ja (Maureen) widzę Wielki Płomień, który poznałam jako Serce Boga Ojca. On mówi: „Dzieci, ponad wszystko, gdy świat jest świadkiem grzesznej działalności Władimira Putina w Rosji, uczcie się, że liczy się to, co jest w sercach. Ten grzech musiał być w jego sercu, zanim zaczął działać w świecie. Zachowajcie wasze serca czyste i w świetle, ponieważ jesteście dziećmi światłości. Serca nie zdradzają Prawdy, jeśli są w Światłości. Prawda odchodzi, gdy do serc wkracza egoistyczna ambicja”. „Pan Putin sprawdził, jak wygląda międzynarodowa reakcja na jego działania. Teraz będzie je kontynuował. Armie muszą działać przeciwko niemu. Tak, ma możliwości nuklearne, ale inni też je mają. Nie jest aż tak głupi, by zagrażać własnemu bezpieczeństwu. Często drogą do pokoju są działania militarne – niestety”. Przeczytaj List do Efezjan 5:1-2, 6-11+ Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane. I postępujcie w miłości, tak jak Chrystus nas umiłował i samego siebie wydał za nas, jako wonną ofiarę i poświęcenie dla Boga. Niech was nikt nie zwodzi pustymi słowami, gdyż z tego powodu przychodzi gniew Boży na synów nieposłuszeństwa. Dlatego nie łączcie się z nimi, bo kiedyś byliście ciemnością, a teraz jesteście światłością w Panu; postępujcie jak dzieci światłości (bo owocem światłości jest wszystko, co dobre, prawe i prawdziwe) i starajcie się nauczyć tego, co jest miłe Panu. Nie bierzcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności, lecz je demaskujcie”. wersety Pisma Świętego, o których przeczytanie prosił Bóg Ojciec. (Uwaga: wszystkie fragmenty Pisma podane przez Niebo odnoszą się do Biblii używanej przez widzącego. Ignatius Press – Pismo Święte – Zmieniona wersja standardowa – Drugie wydanie katolickie). Obraz Pana Boga – każdy z nas jakiś ma. To chyba jest już w naturze ludzkiej, że potrzebujemy sobie wszystko wizualizować, wyobrażać. Często ten obraz jest jednak zniekształcony albo niepełny. Jak wygląda Pan Bóg – Bóg Ojciec? Prawdopodobnie najbardziej poprawną odpowiedzią byłoby: nie wiadomo, nie wygląda, jest duchem. Mimo iż wiemy to wszystko, to jednak przed naszymi oczyma pojawia się wyobrażenie starszego mężczyzny, surowego i gniewnego. Nie jest nam tak bliski jak Jezus, który stał się człowiekiem, nie jest jak Duch Święty, który do nas przychodzi z natchnieniami, którego posyła do nas Chrystus, który jest Pocieszycielem. Raczej daleki, tajemniczy. Skąd się biorą nasze wyobrażenia Czasem mam wrażenie, że nasze patrzenie na Boga zostało w pewnym sensie przesiąknięte ideą deizmu. Wiemy, że Bóg istnieje, wiemy, że stworzył świat i…? Jakoś nie zauważamy Jego obecności w naszym życiu. Może jeszcze w Starym Testamencie coś tam działał, miał kontakt z człowiekiem, ale później przyszedł Pan Jezus z Duchem Świętym i to oni przejęli zajmowanie się ludzkim rodem. Może to i lepiej, bo często jest w nas utrwalony obraz Boga w Starym Testamencie, który jest wiecznie zagniewany i nic, tylko się mści na człowieku za jego potknięcia, który wybija całe miasta lub skazuje na czterdziestoletnią tułaczkę po pustyni. Sztuka nie pomaga. Jednym z bardziej znanych w Polsce przedstawień Boga jest to z witraża Stanisława Wyspiańskiego z kościoła oo. Franciszkanów w Krakowie. Bóg Ojciec w momencie stwarzania świata. Wielki i straszny władca wszechrzeczy. Inny przykład: Tron Łaski, Bóg jako poważny władca, w koronie, siedząc na tronie podtrzymuje w rękach krzyż swojego Syna. Nawet u Michała Anioła w kaplicy sykstyńskiej Bóg stwarza człowieka „bezkontaktowo”, zawsze jest jakaś przestrzeń, nie ma bezpośredniej relacji. Co gorsza, ten obraz Boga gniewnego i karzącego ludzi jest często w nas utrwalany przez naszych rodziców lub babcie i dziadków, którzy próbując zwrócić uwagę niegrzecznemu dziecku, mówią, że „Bozia się pogniewa” lub „Bozia cię ukarze”. Bóg – Ojciec A jednak większość z nas codziennie w wieczornej modlitwie nazywa tego odległego i budzącego lęk Boga Ojcem. Modlitwa Ojcze nasz jest chyba najpowszechniej znaną i najczęściej odmawianą modlitwą chrześcijan. Ma swoje miejsce w Eucharystii oraz liturgii godzin. To jest właśnie modlitwa, której Jezus uczy swoich uczniów, gdy pytają, jak mają się modlić. Pierwsze słowa tej modlitwy już wskazują na wyjątkową relację, która nas łączy z Panem Bogiem. To, że Bóg jest naszym ojcem, nie jest rewelacją Nowego Testamentu. W Księdze Izajasza Bóg mówi: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie”. Bóg ukazuje się jako ideał rodzica, który nigdy nie zapomina o swoich dzieciach, zawsze je wspomaga. Stary a Nowy Testament Doskonale jest nam znana przypowieść o synu marnotrawnym. Pan Jezus, opowiadając tę przypowieść, wskazuje na bardzo ważną cechę Boga Ojca – miłosierdzie. No ale jak to – można by zapytać – w Starym Testamencie Bóg niszczy Sodomę ogniem z nieba i dla jakiegoś zakładu pozbawia Hioba wszystkiego, co ten ma, a tu nagle w Nowym Testamencie staje się miłosierny? Co się zmieniło? Otóż nic się nie zmieniło. Przypomnijmy, że przed zniszczeniem Sodomy Abraham długo targował się z Bogiem, żeby ten ocalił miasto choćby dla dziesięciu sprawiedliwych mieszkańców. To On okazuje łaskę do tysięcznego pokolenia, a Jego miłosierdzie jest wychwalane w psalmach. Nie tak dawno (2015-2016) przeżywaliśmy rok miłosierdzia ogłoszony przez papieża Franciszka. Czy pamiętasz, Drogi Czytelniku, jakie było hasło i jak się zaczynał hymn tego roku? No właśnie… Misericordes sicut Pater – miłosierni jak Ojciec. To hasło zostało zaczerpnięte z Ewangelii wg św. Łukasza, gdzie Pan Jezus mówi, że Ojciec jest dobry także dla niewdzięcznych i złych, i że mamy być miłosierni jak nasz Ojciec. Nasz – nie tylko Pana Jezusa. My – dzieci Boże Może to jest dobry moment, żeby sobie przypomnieć, uświadomić, co to oznacza być dzieckiem Boga i kim właściwie jest nasz Ojciec. On stworzył nas na swój obraz i podobieństwo i On dla naszego zbawienia wydał swojego Syna na ukrzyżowanie. Nie ma ojca gotowego do większych poświęceń. We własnym sumieniu rozsądźmy, czy nie jesteśmy niewdzięcznymi dziećmi. Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji. Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

jak wygląda pan bóg