Czym skorupka nie nasiąknie za młodu, tym na starość trąci. Jeżeli nie nauczy się szczeniaka, że jego toaleta jest na dworze, pies będzie w kolejnych latach bardzo uciążliwym domownikiem. Tak być nie może! Czarno na białym widać, że szczeniak sam w domu nie jest dobrym pomysłem. Witam,mam szczeniaka kundelka mieszańca ma 5 miesięcy i problem polega na tym,że jest stale głodny.Zje to co ma w misce podchodzi do kogoś w domu kto aktualnie coś je i prosi.Każde zaszeleszczenie jakąś paczką,czymkolwiek to leci.Jak śpi wieczorem twardo ktoś otworzy lodówke to nagle sie zrywa i Witajcie, Od tygodnia mieszka ze mną około 4 miesięczna suczka. Wcześniej mieszkała w kojcu i latała po dworze, więc nauki czystości nie było. Odkąd z nami mieszka, poczyniła spore postępy. Pracujemy z nią, uczymy komend, wyprowadzamy na spacer co 2-3h. Na spacerach zdarza się jej załatwić, ale t W wyprawce mogą znaleźć się też dodatkowe przedmioty, jak np. maty do uczenia czystości. Koszty, jakie poniesiemy, zależą od jakości wybranych artykułów oraz ich dodatkowych funkcji. Przykładowo, w naszym domu może znaleźć się zwykła miska na wodę za kilka złotych lub automatyczny dozownik za kilkadziesiąt-kilkaset złotych. Szczeniak potraktuje jedzenie jak zabawę z nagrodami. Nie należy jednak nadużywać tego rozwiązania, gdyż pies musi traktować jako normalne jedzenie z miski. Jeżeli szczeniak nie chce pić wody, trzeba mu ją „przemycać” – podajemy jedzenie z większą jej ilością. Np. do mięsa i warzyw dolewamy rosołu, w którym się gotowały. Ponad 6 godzin w terenie, piesek ani razu nie zsiusiał się na dworze a po powrocie do domu od razu się zeszczał smutas.gif poradźcie coś smutas.gif Maty omija szerokim łukiem. brak już guNG. Mam trochę moze dziwne pytanie, ale może ktoś znający sie na psiej psychice będzie mi mógł odpowiedzieć. Pytam z ciekawości. Moja Rudą przywiozłam do domu, kiedy miała 9 tygodni. Ponieważ mieszkam sama i w bloku, to najbardziej bałam sie, jak to będzie z zostawaniem samemu. Przygotowałam sie teoretycznie, plan sobie ułożyłam i co .... i nic! Ruda zupełnie nie reagowała na to, że ja sobie idę. Nawet jak zamknęłam jej drzwi przed nosem, żadnego pisku, nic ... wracam, śpi! Oczywiscie byłam zachwycona, ale czym to wytłumaczyć? Nawet pierwsza noc w nowym domu obyła sie bez skomlenia, zawodzenia itp. Moze ktoś ma jakis pomysł? Ja sobie myślę, ze może ona miała takie wysokie poczucie osobistego bezpieczeństwa? PS. Ale żebyście nie pomyśleli, że szczenię Ruda to anioł była i pies nierzeczywisty, o nie... szalała, uprawiała akrobacje na krzesłach, kradła (papier toaletowy, mydło), próbowała pić wodę z muszli, no i gryzła jak pirania, do krwi tymi mleczakami! Normalny szczeniak:) Jeszcze dodam tylko,że dość milkliwy. Do tej pory Ruda szczeka rzadko, raz, dwa razy na tydzień może:). Pozdrawiam Gośka FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Profil Rejestracja Zaloguj Chat Ogłoszenie LABRADORY DO ADOPCJI POD OPIEKĄ FORUM DIEGO WEGA Strona Główna » Zdrowie Labradora » Psychika i zachowanie » wytrzyma tyle sam w domu? Poprzedni temat «» Następny temat wytrzyma tyle sam w domu? Autor Wiadomość pyzdrus Dołączył: 08 Paź 2016Posty: 4Skąd: Wieliczka Wysłany: 08-10-2016, 13:22 wytrzyma tyle sam w domu? Czesc, chce kupic labka albo adoptowac jakiegos mixa labka. Chcemy szczeniaka zeby przyzwyczail sie do dzieci. Mam dom z ogrodkiem. Psa chcialbym oczywiscie trzymac w domu ale nie wiem co poczac w ciagu dnia Nie ma nas w domu ok. 10 godzin i czy pies sam wytrzyma tyle. Potencjalnie mailby opcje wyjscia do ogrodka. czy 10 godzin to jednak nie za duzo? Nie chce meczyc psa. Przed wyjsciem na pewno szedlby na krotki spacer a po naszym powrocie oczywiscie dlugi spacer, zabawa z dziecmi i jogging ze mna. Mieszka nas 4 w domu (2 dzieci: 9 i 4 lata). co tym sadzicie drodzy forumowicze . Da radę? tenshii Ania & labradość Mój labrador: Teyla Suczka urodziła się: Mój labrador: Fido Pies urodził się: Mój labrador: Daisy [*] Suczka urodziła się: - Pomogła: 7 razyWiek: 36 Dołączyła: 21 Mar 2010Posty: 8525Skąd: Wrocław Wysłany: 08-10-2016, 13:25 Przede wszystkim do dzieci to tylko dwie opcje: 1) szczeniak z rodowodem z dobrej hodowli abyście mięli pewność, że np nie zaatakuje 2) jeśli adoptowany to pies dorosły (powyżej roku) sprawdzony w kontaktach z dziećmi Jeśli te 10h to tylko od pon do piątku a po tych 10h na pewno będziecie mieć siłę się nim zająć to wytrzyma, tym bardziej jesli będzie miał możliwośc wyjścia do ogrodu Szczególnie za takie warunki będzie Wam wdzięczny pies adoptowany _________________They gave me a Labrador Retriever cause other Angels were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest to labrador anna34 rude szczęście Mój labrador: Chopper Pies urodził się: Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty) Pomogła: 7 razyWiek: 48 Dołączyła: 15 Sty 2008Posty: 6153Skąd: Pruszków Wysłany: 08-10-2016, 13:27 Mam aktualnie szczeniaka 16 tyg w domu,pracuje w zmianach po 12 godzin,dni i mam dzień to wychodze z nim po rano,a potem idzie do klateczki,gdzie dostaje jeść i ma wode do ktoś do niego wpada i go wyprowadza na siku i koope,a potem znów między kolejny spacer i dostaje jeść,ja wracam i idziemy na dłuższy klatce wytrzymuje nie załatwia się,ale gdyby miał tam siedzieć 10 godzin czy więcej nie dałby rady. Idąc na nocną zmiane koleżanka wyprowadza mi go po i daje zastaje mega wyspanego psa _________________ pyzdrus Dołączył: 08 Paź 2016Posty: 4Skąd: Wieliczka Wysłany: 08-10-2016, 14:56 anna34 napisał/a: W klatce wytrzymuje nie załatwia się,ale gdyby miał tam siedzieć 10 godzin czy więcej nie dałby rady. ok. ale zakladajac ze pies ma do dyspozycji salon, garaz i wyjcie na ogrodek, czyli nie klatka, to powinnien dac rdy przezyc. Pytanie tylko czy nie narobi duzych zniszczen w tym czasie. ale to pewnie w duzej mierze zalezy od charakteru psa.. [ Dodano: 08-10-2016, 15:02 ] tenshii napisał/a: Przede wszystkim do dzieci to tylko dwie opcje: 1) szczeniak z rodowodem z dobrej hodowli abyście mięli pewność, że np nie zaatakuje 2) jeśli adoptowany to pies dorosły (powyżej roku) sprawdzony w kontaktach z dziećmi a ja myslalem ze wlasnie lepiej miec nawet mieszanca labradora niz psa doroslego ktoremu moze cos "odbic". zastanawiam sie nad tym mieszancem: anna34 rude szczęście Mój labrador: Chopper Pies urodził się: Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty) Pomogła: 7 razyWiek: 48 Dołączyła: 15 Sty 2008Posty: 6153Skąd: Pruszków Wysłany: 08-10-2016, 16:28 pyzdrus napisał/a: ok. ale zakladajac ze pies ma do dyspozycji salon, garaz i wyjcie na ogrodek, czyli nie klatka, to powinnien dac rdy przezyc. Pytanie tylko czy nie narobi duzych zniszczen w tym czasie. ale to pewnie w duzej mierze zalezy od charakteru psa.. Przeżyje,ale przygotuj się na straty i kupy wszędziei siku _________________ Małgosia35 Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis ) Pies urodził się: Mój labrador: Klocek Pies urodził się: Mój labrador: Max ( Grom Sodalis ) Pies urodził się: Pomogła: 13 razyWiek: 49 Dołączyła: 23 Paź 2011Posty: 3193Skąd: Bergen op Zoom-NL Wysłany: 08-10-2016, 17:22 pyzdrus napisał/a: niz psa doroslego ktoremu moze cos "odbic". dlatego psa dorosłego ,który przebywał np w domu tymczasowym i jest "sprawdzony" pod względem kontaktów z dziećmi. pyzdrus napisał/a: Chcemy szczeniaka zeby przyzwyczail sie do dzieci. A starszy pies się nie przyzwyczai ?? Musisz brac pod uwagę ,że biorąc/kupując szczeniaka masz trzecie dziecko w domu. I to w dodatku niemowlę Ja osobiście jestem zwolennikiem starszego psa ,jeśli w domu są dość małe dzieci ( 4 lata) .Wychowanie szczeniaka to mnóstwo pracy,czasu i energii. Sama nauka czystości to czasem droga przez mękę pyzdrus napisał/a: Nie ma nas w domu ok. 10 godzin i czy pies sam wytrzyma tyle. Mój miał 12 tyg jak przyjechał i od samego początku zostawał sam w domu ok 6-7 godzin . Była klatka kennelowa ,dlatego uniknęliśmy domu do remontu 10 godzin to dużo dla malutkiego psa ,raczej musisz byc przygotowany na sprzątanie siurków po powrocie do domu _________________ adresprzema Mój labrador: Kora Suczka urodziła się: Pomógł: 5 razyWiek: 56 Dołączył: 27 Maj 2016Posty: 578Skąd: Częstochowa Wysłany: 08-10-2016, 23:54 pyzdrus napisał/a: Nie ma nas w domu ok. 10 godzin i czy pies sam wytrzyma tyle. Potencjalnie mailby opcje wyjscia do ogrodka. czy 10 godzin to jednak nie za duzo? Nie chce meczyc psa. Niektórzy na tym forum traktują psa jak dziecko. Osobiście nie mam nic przeciwko takiemu traktowaniu psa. Tak samo jak dziecko potrzebuje miłości, uwagi, energii, czasu i cierpliwości. Zróbmy mentalny eksperyment i zastąpmy słowo "pies" słowem "dziecko". Czy zostawił byś dziecko samo na 10 godzin? Czy zamknął byś dziecko w klatce na 12 godzin, jak niektórzy Ci radzą? W istocie szczeniak to dziecko, tyle że psie. Szczeniak do kilku miesięcy jest w miarę spokojny. Oczywiście pogryzie wszystko lub prawie wszystko co będzie w zasięgu jego pyszczka. Zwłaszcza jeśli nikt mu nie powie/nie nauczy co wolno a co nie. Oczywiście wszystko zsiusia i za-qpi. Szczeniaki psowatych mają to w genach, że zostają same w norach, kiedy sfora/wataha idzie na polowanie. Problem zaczyna się robić kiedy dorastają. Bo w naturze w tym czasie zaczynają chodzić na polowania. Zaczynają chodzić ze stadem. Zatem Ty z Żoną i dziećmi wychodzicie, a dorostek zostaje i nie wie czemu przewodnik nie zabrał go na polowanie. Zwykle skutkiem jest frustracja i gryzienie co tylko jest w zasięgu pyska. Przewodnik stada wraca po 10 godzinach, widzi co pies zrobił i zaczyna się jazda. Oczywiście można psa zamknąć w klatce na 10 - 12 godzin. Ale jak Ty byś się czuł gdyby ktoś zamknął Cię w klatce i zostawił na 12 godzin? (Przepraszam, z przerwami na wyprowadzanie przez sąsiadkę). Piszesz, że masz dom z ogródkiem. Moim zdaniem lepszy od klatki był by wybieg z ogrzewaną budą i masa zabawek. Labki uwielbiają się bawić i coś nosić. Nawet nie wiem czy nie przesadziłem z ogrzewaną budą bo labki dość dobrze znoszą chłody. Tym bardziej, że jak piszesz spała by w domu. Sam musisz wyważyć za i przeciw. Pozdrawiam. Małgosia35 Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis ) Pies urodził się: Mój labrador: Klocek Pies urodził się: Mój labrador: Max ( Grom Sodalis ) Pies urodził się: Pomogła: 13 razyWiek: 49 Dołączyła: 23 Paź 2011Posty: 3193Skąd: Bergen op Zoom-NL Wysłany: 09-10-2016, 01:10 adresprzema napisał/a: Oczywiście można psa zamknąć w klatce na 10 - 12 godzin. Ale jak Ty byś się czuł gdyby ktoś zamknął Cię w klatce i zostawił na 12 godzin? (Przepraszam, z przerwami na wyprowadzanie przez sąsiadkę). Wiekszość psów doskonale czuje się właśnie w klatce ,kiedy zostają nie jest karą dla psa,powinna być traktowana jako jego schronienie i azyl,jako miejsce gdzie pies może odpocząć,wyciszyć się . Oczywiście prawidłowo użytkowana. Mój pierwszy pies nie mial takiego miejsca. Skutkiem tego był armagedon w domu. Pogryzione piloty,kable,listwy podłogowe,zdarta tapeta i cała masa innych rzeczy ,o których już nie pamiętam ( lub też nie chcę pamiętać ) Było to blisko 8 lat temu ,nie miałam pojęcia wtedy o tym ,że istnieje coś takiego jak klatka kennelowa i do czego służy. Drugi szczeniak jak już pisałam ,od początku spędzał ileś tam godzin w klatce. Niestety ,trzeba pracować i chodzić do szkoły ,nie ma możliwości wzięcia urlopu na czas nieokreślony ( czytaj : aż psiak wyrośnie z rozrabiania ) Dzieki temu dom pozostał w stanie nie naruszonym, a moja głowa była spokojna . Tu nie chodzi też o same zniszczenia ,pogryzione meble itd ale również o bezpieczeństwo samego psa. adresprzema napisał/a: Ale jak Ty byś się czuł gdyby ktoś zamknął Cię w klatce i zostawił na 12 godzin? (Przepraszam, z przerwami na wyprowadzanie przez sąsiadkę). Uwierz,że mój pies nie wyglądał na nieszczęśliwego Klatka była zamykana bardzo krótki okres czasu ( trafił mi się akurat bardzo spokojny i nie niszczący szczeniak ) ale stoi rozstawiona do dzisiaj ,mimo że pies ma już 2 lata. Maks traktuje to miejsce jako swoje ,śpi,odpoczywa i znosi do niej wszystko co uzna za "swoje" adresprzema napisał/a: Piszesz, że masz dom z ogródkiem. Moim zdaniem lepszy od klatki był by wybieg z ogrzewaną budą i masa zabawek. Labki uwielbiają się bawić i coś nosić. Dla szczeniaka ? Nie sądzę . adresprzema napisał/a: Zaczynają chodzić ze stadem. Pies z człowiekiem nie tworzy stada. _________________ adresprzema Mój labrador: Kora Suczka urodziła się: Pomógł: 5 razyWiek: 56 Dołączył: 27 Maj 2016Posty: 578Skąd: Częstochowa Wysłany: 09-10-2016, 02:31 Małgosia35 napisał/a: Wiekszość psów doskonale czuje się właśnie w klatce ,kiedy zostają same. Z całym szacunkiem, ale napisz, że żartowałaś. Kora ma klatkę od 4 miesiąca życia. Nawet przesypia w niej część nocy. Zamknięta w niej była 3 razy na mniej niż 5 minut. Ale jakoś entuzjazmu u suni z tego powodu nie widziałem. Owszem czasem w ciągu dnia idzie do klatki prześpi się trochę, czasem chowa pod poduszką kość, ale zwykle chce przebywać z nami i przebywa. Dochodzi druga w nocy, klatka jest otwarta, ale Kora śpi przytulona do nóg żony. Za chwilę się położę i wiem, że zeskoczy z łóżka pójdzie na kilkanaście minut do klatki po czym ułoży się przy mnie. Przy głowie. Wiem, bo tak samo jest każdej nocy. Nie wiem natomiast co by zrobiła gdyby została sama, ponieważ jeszcze nigdy nie była sama. Małgosia35 napisał/a: Mój pierwszy pies nie mial takiego miejsca. Skutkiem tego był armagedon w domu. Pogryzione piloty,kable,listwy podłogowe,zdarta tapeta i cała masa innych rzeczy ,o których już nie pamiętam ( lub też nie chcę pamiętać Wybacz, ale armagedon nie był skutkiem tego, że pies nie miał klatki tylko tego, że został opuszczony a Ty nie miałaś klatki, w której mogła byś go zamknąć, żeby nie dokonał zniszczeń. Albo inaczej gdyby miał klatkę - czyli swoje schronienie w którym "tak doskonale się czuje", a Ty zostawiła byś otwarte drzwi klatki to myślisz, że nie dokonał by zniszczeń? Siedział by w swoim schronieniu, bo przecież dobrze się w nim czuje? Określenie: Małgosia35 napisał/a: Wiekszość psów doskonale czuje się właśnie w klatce Jest eufemizmem dla słów: Muszę cię zamknąć w klatce bo inaczej zdemolujesz mi mieszkanie. Błagam. Bądźmy uczciwi sami przed sobą. Czy zamykała byś psa w klatce gdybyś nie musiała? Małgosia35 napisał/a: Niestety ,trzeba pracować i chodzić do szkoły ,nie ma możliwości wzięcia urlopu na czas nieokreślony ( czytaj : aż psiak wyrośnie z rozrabiania ) Dzieki temu dom pozostał w stanie nie naruszonym, a moja głowa była spokojna . Dlatego przez długi okres nie mieliśmy psa. Teraz zabieram sunię ze sobą wszędzie. Do pracy również. Zawsze po dalmatynkach chciałem psa. Ale wiedziałem też z czym to się wiąże. I dopóki nie byłem w stanie poświęcić czasu, uwagi i energii wiedziałem, że nieodpowiedzialnym było by przyjmowanie na siebie odpowiedzialności za żywą istotę. Małgosia35 napisał/a: Piszesz, że masz dom z ogródkiem. Moim zdaniem lepszy od klatki był by wybieg z ogrzewaną budą i masa zabawek. Labki uwielbiają się bawić i coś nosić. Dla szczeniaka ? Nie sądzę . Tu masz rację. Faktycznie dla szczeniaka na zimę to nie najlepszy pomysł. Ale wiosną, jesienią i latem czemu nie? Przynajmniej ja wolał bym zostawić labka na wybiegu niż w klatce. Oczywiście wolał bym nie zostawiać w ogóle, ale... Małgosia35 Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis ) Pies urodził się: Mój labrador: Klocek Pies urodził się: Mój labrador: Max ( Grom Sodalis ) Pies urodził się: Pomogła: 13 razyWiek: 49 Dołączyła: 23 Paź 2011Posty: 3193Skąd: Bergen op Zoom-NL Wysłany: 09-10-2016, 04:07 adresprzema napisał/a: Wybacz, ale armagedon nie był skutkiem tego, że pies nie miał klatki tylko tego, że został opuszczony a Ty nie miałaś klatki, w której mogła byś go zamknąć, żeby nie dokonał zniszczeń. Ale ja nigdzie nie napisałam ,że zniszczenia były skutkiem tego ,że pies nie miał klatki ,w której mogłabym go zamknąć. adresprzema napisał/a: Albo inaczej gdyby miał klatkę - czyli swoje schronienie w którym "tak doskonale się czuje", a Ty zostawiła byś otwarte drzwi klatki to myślisz, że nie dokonał by zniszczeń? No widzisz,mój drugi pies ,który miał klatkę i był w niej zamykany ,krótki okres czasu w sumie ,w momencie kiedy drzwi klatki zostawały już otwarte zniszczeń nie dokonywał. A był w wieku jeszcze bardzo szczenięcym Więc nijak ma się to do teorii ,że pies czuł się opuszczony bo nikogo nie ma w domu i dlatego sieje zniszczenie. Czy pies ,który zle sie czuje w klatce sam by tam wchodził ,spał i spędzał w niej ileś godzin dziennie ? No raczej nie . Mogę zamknąć drzwiczki i na moim psie nie robi to żadnego wrażenia typu czarna rozpacz. adresprzema napisał/a: Teraz zabieram sunię ze sobą wszędzie. Do pracy również. Niestety,większość ludzi nie ma takiej możliwości ,o ile psa/y mogę zabierać wszędzie ze sobą ,to do pracy nie da rady. I nie widzę nic złego w tym ,że pies zostaje kilka godzin sam w domu i na ten czas ,jeśli nie ma innej mozliwości ktoś stosuje klatkę . _________________ anna34 rude szczęście Mój labrador: Chopper Pies urodził się: Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty) Pomogła: 7 razyWiek: 48 Dołączyła: 15 Sty 2008Posty: 6153Skąd: Pruszków Wysłany: 09-10-2016, 05:26 adresprzema napisał/a: Dlatego przez długi okres nie mieliśmy psa. Teraz zabieram sunię ze sobą wszędzie. Do pracy również. Fajnie,że możesz,bo większość ludzi nie ma takiej możliwości. A klatka złem nie jest jak próbujesz wszędzie to pisać _________________ tenshii Ania & labradość Mój labrador: Teyla Suczka urodziła się: Mój labrador: Fido Pies urodził się: Mój labrador: Daisy [*] Suczka urodziła się: - Pomogła: 7 razyWiek: 36 Dołączyła: 21 Mar 2010Posty: 8525Skąd: Wrocław Wysłany: 09-10-2016, 10:19 Nie dyskutujcie z człowiekiem, którego wiedza na temat behawiorystyki nabyta została dawno temu i nie jest w ogóle aktualizowana _________________They gave me a Labrador Retriever cause other Angels were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest to labrador adresprzema Mój labrador: Kora Suczka urodziła się: Pomógł: 5 razyWiek: 56 Dołączył: 27 Maj 2016Posty: 578Skąd: Częstochowa Wysłany: 09-10-2016, 12:28 Klatka jest rozwiązaniem kiedy pies musi zostać sam. To nie ulega wątpliwości. Ale czy pies czuje się w niej komfortowo zamknięty przez kilka - kilkanaście godzin? O to należało by zapytać psa. Przecież doskonale Państwo wiecie, że zwłaszcza labki to bardzo towarzyskie psy. Wszędzie chodzą za swoim ludziem... Inaczej. Bardzo proste pytanie. Czy zamykałybyście swoje psy w klatce, gdybyście nie musiały? anna34 rude szczęście Mój labrador: Chopper Pies urodził się: Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty) Pomogła: 7 razyWiek: 48 Dołączyła: 15 Sty 2008Posty: 6153Skąd: Pruszków Wysłany: 09-10-2016, 13:06 Człowieku a gdzie ja napisałam że zamykam go jak jeste w domu ?Zamykam go jak wychodze na dłużej z domu,żeby sobie krzywdy nie zrobił,bo zeskoczyć z łóżka a jest młodym szczylem I łape. _________________ tenshii Ania & labradość Mój labrador: Teyla Suczka urodziła się: Mój labrador: Fido Pies urodził się: Mój labrador: Daisy [*] Suczka urodziła się: - Pomogła: 7 razyWiek: 36 Dołączyła: 21 Mar 2010Posty: 8525Skąd: Wrocław Wysłany: 09-10-2016, 14:25 Jak jest przeprowadzony odpowiedni trening klatkowy to pies uznaje klatkę za nore i niejednokrotnie sam tam wchodzi. A jak zostaje sam zamknięty to śpi. Klatka to nazwa robocza i nie jest takim samym więzieniem jak np dla chomika. To nora, bezpieczne mieksce niejednokrotnie pomaga w problemach emocjonalnych _________________They gave me a Labrador Retriever cause other Angels were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest to labrador adresprzema Mój labrador: Kora Suczka urodziła się: Pomógł: 5 razyWiek: 56 Dołączył: 27 Maj 2016Posty: 578Skąd: Częstochowa Wysłany: 09-10-2016, 15:34 anna34 napisał/a: Człowieku a gdzie ja napisałam że zamykam go jak jeste w domu ? O to chodzi. Nikt nie zamyka psa w klatce jeżeli nie musi. Ale czy trzeba do tego dorabiać ideologie, że pies w klatce czuje się komfortowo? Jest przyzwyczajony do klatki i siedzi w niej bo musi, ale ja bym tego komfortem nie nazwał. Chyba tylko po to, żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia. Cytat: Jak jest przeprowadzony odpowiedni trening klatkowy to pies uznaje klatkę za nore i niejednokrotnie sam tam wchodzi Owszem wchodzi, ale jeszcze nie widziałem, żeby Kora się sama zamykała w klatce. Różnica między norą a klatką polega na tym, że z nory pies zawsze może wyjść. Ale dobrze, niech będzie. Dla pań zamykanie w klatce, to zapewnienie psu komfortu, a dla mnie konieczność. Tylko co z lękami separacyjnymi? Behawioryści zalecają, żeby szczeniaka stopniowo przyzwyczajać do bycia samym. Najpierw zostawiać szczeniaka samego na kilka minut i stopniowo wydłużać czas. Jako jedną z przyczyn powstawania lęku separacyjnego podają nadmierną izolację. pyzdrus Dołączył: 08 Paź 2016Posty: 4Skąd: Wieliczka Wysłany: 09-10-2016, 15:42 jabardziej myslalem olegowisku w garazu i czesci salonu wraz z wyjsciem na ogrod, klatki nie chce. Coz wyglada z tego ze psy sa tylko dla staruszkow lub bezrobotnych (!). Czekam wiec do emerytury i wtedy kupie sobie psa - jezeli dozyje albo nie bede schorowany wynika z tego ze najlepiej jednak miec kota w sile wieku bo nie bede rezygnowal z pracy dla psa dzieki wszystkim anna34 rude szczęście Mój labrador: Chopper Pies urodził się: Mój labrador: Biscuit John Cage(Hearty) Pomogła: 7 razyWiek: 48 Dołączyła: 15 Sty 2008Posty: 6153Skąd: Pruszków Wysłany: 09-10-2016, 15:49 adresprzema napisał/a: Tylko co z lękami separacyjnymi? Żaden mój pies nie miał leku separacyjnego,zdrowy,dobrze zsocjalizowany pies nie bedzie miał lęku [ Dodano: 09-10-2016, 15:50 ] pyzdrus napisał/a: Coz wyglada z tego ze psy sa tylko dla staruszkow lub bezrobotnych (!). Czekam wiec do emerytury i wtedy kupie sobie psa - jezeli dozyje albo nie bede schorowany Nie jestem staruszką na emeryturze,pracuje po 12 godzin w dyzurach i aktualnie wychowuje 2 przesadzaj _________________ Małgosia35 Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis ) Pies urodził się: Mój labrador: Klocek Pies urodził się: Mój labrador: Max ( Grom Sodalis ) Pies urodził się: Pomogła: 13 razyWiek: 49 Dołączyła: 23 Paź 2011Posty: 3193Skąd: Bergen op Zoom-NL Wysłany: 09-10-2016, 16:03 pyzdrus napisał/a: Coz wyglada z tego ze psy sa tylko dla staruszkow lub bezrobotnych (!). Bez przesady ,wyluzuj U mnie pracują wszyscy ,mam 2 labradory,kota i czasem jeszcze dodatkowego psa na domu tymczasowym. Wszystko się da ,żaden mój pies nie miał i nie ma lęku separacyjnego ,żaden nie jest nieszczęśliwy z tego ,że człowieki muszą iść do pracy. I tak ma 99% ludzi ,którzy mają psy _________________ aroo Mój labrador: Mila Suczka urodziła się: Dołączył: 14 Sie 2016Posty: 30Skąd: Opole Wysłany: 09-10-2016, 16:10 Moja suczka miala 11 tygodni jak zaczelismy zostawiac ja sami w domu (wzielismy ja gdy miala 8 tygodni) oczywiscie przyzwyczajalismy ja stopniowo do zostawania samej. pierwszy raz 15 minut, na drugi dzien 40 minut, trzeci dzien czwarty dzien 4h piaty dzien 8h. Na poczatku troche piszczala i szczekala ale po okolo tygodniu nie stanowilo to dla niej zadnego problemu. zostaje sama w przedpokoju w ktorym ma wode i legowisko, zostawiam jej pluszaka ktorego lubi i kosc wedzona do podgryzania. i tak tej kosci nie rusza tylko chyba cale 9h jak nas nie ma przesypia. nic jeszcze nie zdemolowala, nie rozwalila jak nas nie bylo itd... a do jedzenia miala by troche... drewniany stolik, rura od odkurzacza w szafie, listwy drewniane na podlodze, drzwi, legowisko itd... wiec nic sie nie martw, wszystko bedzie dobrze, smialo mozesz kupic psa. Wyświetl posty z ostatnich: Strona Główna » Zdrowie Labradora » Psychika i zachowanie » wytrzyma tyle sam w domu? Nie możesz pisać nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz głosować w ankietachNie możesz załączać plików na tym forumMożesz ściągać załączniki na tym forum Dodaj temat do UlubionychWersja do druku Skocz do: Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group To albo poczekaj, az bedzie mozliwosc poswiecenia wiekszej ilosci czasu psiakowi, albo juz starszy psiur ze schronu, po adaptacji moze przesypiac te 9 godzin (moze?). Ale potem to niestety czas juz dla zwierza i moze zostac raptem niewiele czasu na sen, zycie domowe, wyjscia towarzyskie bez psa. Pracowalam kiedys w podobnym ukladzie (dyzury 12 godzinne w szpitalu) i, niestety choc tego nie chcesz slyszec, pojawil sie krolik, pomimo, ze byl do opieki maz, moglam liczyc na mame i sasiadow. Nie mialabym serca brac sobie psa, zostawiac go na dlugo, potem sie wsciekac, ze cos zniszczyl, ze trzeba leciec na kilka godzin spaceru, a juz sie nachodzilam w pracy itp. itd. :shake: Ps. [URL=" masz chyba od niedawna psiaka, no i nie problem, tylko podjeta decyzje ze wszystkimi tego konsekwencjami. A psa zaczelismy zostawiac na pare godzin, jak mial miesiecy. 2,5 miesieczny to jest niemowlak i potrzebuje ciaglej opieki. Niezależnie od tego, jak bardzo KOCHASZ swojego szczeniaka, jak każdy właściciel psa czasem będziesz musiał zostawić go samego. Nie jest to łatwe dla malucha, ale wystarczy trochę nauki, aby zaczął sobie z tym radzić, a wkrótce przestanie nawet zauważać Twoją nieobecność!Klucz do sukcesu to nauczenie szczeniaka, jak może zapewnić sobie zajęcie i nie nudzić się w samotności. Ponieważ psy są zwierzętami społecznymi, wymaga to początek naucz szczeniaka, aby bawił się sam w Twojej obecności. Zaproponuj mu zabawkę – gryzak, najlepiej wypełnioną jedzeniem lub smakołykami. Nagradzaj pieska, gdy uspokoi się i będzie bawił się po cichu w Twojej zostaw go samego na kilka minut, podczas gdy nadal się bawi. Stopniowo wydłużaj ten czas (do godziny lub dłużej).Możesz zastanowić się nad skorzystaniem z kojca. Niektóre szczenięta czują się w nim że Twoje wyjście i powrót powinny być w jak największym stopniu niezauważalne. Oznacza to ignorowanie szczeniaka po powrocie do domu. Tak, to trudne... Jeśli jednak pozwolisz mu na nadmierną ekscytację i skakanie za każdym razem, gdy wracasz do domu, możesz wzmocnić w nim fałszywe przekonanie, że zniknąłeś na dobre. Ignorowanie psa dopóki się nie uspokoi to sposób na pokazanie mu, że Twoja nieobecność nie ma większego ADAPTIL Calm-on-the-go pomoże szczeniakowi czuć się pewnie i bezpiecznie podczas Twojej nieobecności. 28 sierpnia 2011, 11:26 Mam pytanie jak długo Wasze pupile zostają same w domu? Jakie największe szkody Wam wyrządziły? Chciałabym kupić collie, ale musiałby jakieś 2-3 razy w tyg zostać sam na 10 godz. Ja pracuję od 7-19 (albo 19-7) a chłopak od 7-16 od pon do pt, plan spacerów kiedy pracujemy oboje na wyglądałby tak: - spacer (ja) - spacer za potrzebą (chłopak) - aktywny spacer - bieg przy rowerze, zabawy z piłką, frisbee Dołączył: 2010-01-06 Miasto: P Liczba postów: 3289 28 sierpnia 2011, 15:28 nie zdecydowałabym się na psa w takiej sytuacji Ale jesli już to ja zostawiam właczone radio dla mojego pieska, gdzies czytałam, że to sa uspokaja i powoduje odczucie obecnosci kogos w domu Dołączył: 2009-01-28 Miasto: Katowice Liczba postów: 302 28 sierpnia 2011, 15:31 mój pies zostaje sam w domu często z racji pracy itd. Zazwyczaj wychodzi się z nim rano . Teraz w wakacje jest to koło godz 9 i do 15 spokojnie siedzi sam... ale o 15 spacer od razu. potem koło 20 chyba ,że potrzebuję wcześniej . Pies potrzebuję przynajmniej 3 razy spacerów w ciągu dnia, chociaż, jak mam czas z moim chodzę 4 razy... i jest to pies małej rasy, więc to co innego niż collie . Zastanowiłabym się na Twoim miejscu nad mniejszym pieskiem.... a jakie szkody wyrządził w domu? żadnych:P wyjątkowo mądry psiak :D jedynie co to kradnie nam skarpetki :D haha Dołączył: 2011-08-26 Miasto: Igloo Liczba postów: 591 28 sierpnia 2011, 15:41 10 godzin dla dorosłego, przyzwyczajonego psa jest do zniesienia - jeśli to nie jest Przed tą 10-godzinną samotnością pies musi mieć minimum godzinny intensywny spacer, na którym się z nim pobawisz, będzie mógł pobiegać, pouczysz go czegoś - i jak wrócisz z pracy to samo, kolejny długi spacer. Nie ma że Ci się nie chce, brzydka pogoda, jesteś po całej nocy snu będzie rozpierać energia - nie ma szans, że wyjdziesz z nim na siku a on spokojnie prześpi 10 godzin, jak się przedtem nie przy wychowaniu szczeniaka to o wiele za długa nieobecność, musiałabyś pomyśleć o kimś, kto z psem posiedzi, zajrzy do niego kilka razy w ciągu dnia wyprowadzić, nakarmić i się pobawić, albo po prostu podrzucisz mu psa na czas tak nie da rady, możesz w Waszej sytuacji pomyśleć o adopcji dorosłego collie z jakiejś fundacji, nauczonego zostawania samemu w i licz się z tym, że stary, nastoletni pies ze słabym pęcherzem może już tych 10 godzin nie wytrzymać, nawet jeśli udawało mu się w młodszym psy zostają co dwa tygodnie same na maksymalnie 16 godzin (zwykle krócej) na dobę przez 2-3 dni. W tym czasie przychodzi do nich przynajmniej raz dziennie ktoś z rodziny i wychodzi z nimi na spacer. Ja sama mając autobus na uczelnię o rano, muszę wstawać przed 5 żeby je wybiegać - a jak wracam zdechła ze szkoły nawet koło - nawet się nie rozbieram, tylko idę na kolejny, minimum godzinny spacer. Pies potrzebuje ruchu, zabawy, zajęcia, szkolenia, to jedna z jego podstawowych potrzeb jak jedzenie i sen, i powiedziałabym że połowa problemów z psami to efekt zaniedbania do zniszczeń - jednemu mojemu psu za młodu zdarzało się popruć mi czasopisma, pozdzierać okładki z książek (inteligent...), zeżreć w pościeli długopis i ubarwić ją plamami tuszu, popruć w strzępy 50 PLN... Dużo drobnych szkód - tak do roku, potem spokój. Drugi pies od początku pod moją nieobecność nie zniszczył niczego, mimo że tez był szczeniakiem - więcej porozwalał jak byłam w domu, żeby zwrócić na siebie uwagę; jak wychodziłam to szedł spać, bo nie było przed kim się popisywać. Zależy od im mniejszy pies, tym krócej wytrzymuje bez sikania, i nie chodzi o wiek, tylko o wielkość. U mnie suka wielkości collie wytrzymuje spokojnie w nocy 14-15 h i nawet jej się na dwór nie spieszy, a połowę mniejszy pies po 10 h już koniecznie musi na dwór, bo po nogach leci. I wielu psiarzy ma takie obserwacje, im mniejsza rasa, tym częściej musi wychodzić. Edytowany przez Sedna87 28 sierpnia 2011, 15:43 jojowa 28 sierpnia 2011, 15:42 "Jak długo Wasze pupile zostają same w domu?"mój od 8mej do 15tej "Jakie największe szkody Wam wyrządziły?"Żadnych, ale mój kundelek w momencie wzięcia ze schroniska miał już 5 lat, więc już był wychowany Żal nam, że tak długo siedzi sam, ale w schronisku by siedział 24h na dobę, więc i tak ma lepiej Dołączył: 2010-05-20 Miasto: Meksyk Liczba postów: 11016 28 sierpnia 2011, 16:05 wydaje mi sie ze 10 h to jednak troche za długo. mój pies spokojnie wytrzymuje ok 8 h w dzien sam, jak jest ktos w domu to wychodzi czesciej. 10 pewnie tez sie zdarzyło przez te kilka lat, ale staramy sie go tak długo nie przetrzymywac, napewno nie codziennie. - współczuje psom, które siedzą w budach przy minus 20 st, albo i wiecej, ich bezdusznych włascicieli. trzeba nie miec serca zeby nie wpuscic zwierzątka do domu ''bo przeciez nie jest członkiem rodziny'', ja bym nie mogła spokojnie wysiedziec w domu ;// a później sie słyszy o zamarznietych zwierzetach (tak, są przypadki, ze zamarzają nawet w budach!), mam nadzieje, ze twoim 9magda6 sie to nie przydarzy. ewuniczka38 28 sierpnia 2011, 16:10 Ja mam pieska Beagel zostawiam go w domu roznie w zaleznosci od tego jak pracuje ,moja suczka ma 1,5 roku ja sama czuje sie okropnie jak musze ja zostawic przez 7 godzin na szczescie najczesciej zostaje sama na 5 ze dla mojej suczki 10 godzin bylo by za wiele,pieseczki musza przeciez tak jak my wszyscy robic siusiu Dołączył: 2009-01-28 Miasto: Katowice Liczba postów: 302 28 sierpnia 2011, 16:10 Sedna87 to widocznie zależy od rasy psa.... mi się wydaję, że suki są właśnie bardziej wytrzymalsze niż psy.... ale mój akurat pies i w dodatku małej rasy też potrafi długo wytrzymać.... melasia007 28 sierpnia 2011, 16:13 Moja sunia została sama na 2 ją w łazience......i zjadła mi drzwi :) 9magda6 28 sierpnia 2011, 16:15 it girl przypominam moje psy mieszkają w swoich budach ktore maja pod wiata!! zadaszone i zamkniete pomieszczenie. nie ma opcji zeby pies psa w domu sobie nie zycze i juz .chocby byl codziennie kapany to i tak ma ten swoj zapach ... ja akurat nei toleruje zwierzat w domu i nikomu nic do tego ja na was nei nalezdzam ze psy sa w zamknieciu po ilestam godzin o szczekaja wyja i co nie tylko.. Dołączył: 2011-08-26 Miasto: Igloo Liczba postów: 591 28 sierpnia 2011, 16:16 > Sedna87 to widocznie zależy od rasy psa.... mi się> wydaję, że suki są właśnie bardziej wytrzymalsze> niż psy.... ale mój akurat pies i w dodatku małej> rasy też potrafi długo wytrzymać....Znajoma hodowczyni ma yorki i jedną sunię staffika, tej rasy co mój mniejszy pies - i tez potwierdza. Ten większy trzyma dużo dłużej; między jego spacerami yorki chcą wyjść na dwór jeszcze ze dwa i zależy to też na pewno od tego jak pies się przyzwyczai. Jak ma na stałe dostęp do podwórka i sika jak chce i co godzinę, to jak nagle zamknie się go nawet tylko na 5-6 godzin, to może nie wytrzymać.

szczeniak sam w domu forum